Polemika

Cepem po łapkach albo rzut kontekstami do celu

Jak tu nie wdać się w polemikę, gdy ten „z dziecinną radością pociągnął za sznurek, by stary Dąbrowskiego usłyszeć Mazurek." Absolutnie nie zamierzam polemizować z Tadeuszem, nie. Uwagę moją przykuł tytuł „Pomimo czasu Mazurek!"

Pomimo czasu Mazurek!

„DO SPÓŁCZESNYCH (bardzo polecam pod uwagę – przyp. G. Trochimczuk)

Z a w s z e  m a z u r e k!
Ani Polacy, ani język polski nie maja pojęcia o istnej liryce – to, co Polacy nazywają liryką, jest zawsze mazurkiem i tętnem pańszczyźnianych cepów na klepisku – to zawsze młockarnia i pańszczyzna – kroku niczym nie zrobili naprzód – oni by radzi lirykę Ezechiela na nutę Trzeciego maja mazurkiem podrygać w butach palonych ram tam tam! ram tam tam!
C.N.1 "

Wzburzyć  z a s t o i n ę

Shyhta na to jest! Zmiana przystępująca do pracy teraz, kiedy wielu głuchnie, ślepnie i oniemia. Słyszę nadmiar prymitywnej muzyki, banalnych słów śpiewanych przez pospolite głosy. Widzę przemoc na ekranach, amerykańskie sensacje, terror obrazu i techniki. Upozowane gwiazdki i męscy gwiazdorzy umaszczeni kosmetykami L'Oreal i Kenzo pęcznieją w tabloidach z twarzami gładkimi jak pośladki niemowlaka. I myśl taka. Nie dostojna w Wysokich Obcasach.
Uff! Do tego jeszcze rozległy świat skupiający oko na szkiełku teflonowego wziernika. Dotyk plastiku w miejsce d o t y k u. I poezja. która się błąka pośród nielicznych wiernych. Jej kulturalny minister mówi a-kuku! a wydawnictwa zbroją zamknięte drzwi. Bo poecie teraz nie oddaje się głosu, nie czas na poematy, kiedy wykrzykuje i chichra się Młynarska a miłością w łazience wymiotuje Nosowska. Wow!

Limes

niepamięć trzyma się wiatru
albo wschodu słońca
tam gdzie łkają skrzypce*

Deformacja

Znasz to uczucie, wiszące nad klawiaturą, tuż, tuż w pobliżu oczu, a nieco bardziej w głębi czaszki, kiedy one chciwie z ekranu wyciągają wyszukane w sieci istoty: słabe, nagie, kalekie, zbyt piękne, złe, chełpliwe, ich widoki, słowa, dźwięki, ruch. Karaluchy można rozdeptać, muchę zagnieść, świąd zdrapywać, ale milczenie, które ma pozór krzyku na ekranie, a tobie nikt nie dotyka skóry na karku, na ramionach, nie wyszeptuje do ucha „zostaw', nie łamie palca na literze „O!", i delikatnie wyjmuje z „sieci" wynosząc ciebie pod drzewo, na brzeg rzeki, na górę za miastem, pod księżyc.

Już jest

Almanach Shyhta 2015 dla zainteresowanych.
Czytaj więcej...

Odwiedziny

Ogólnie 18805

© 2014 – 2017, Shyhta - czasopismo literackie. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opracowane przez Shyhta.