• Kategoria: Esej
    • Odsłony: 1018

    Najpierw dworzec gubi twarz - obrośnięta mchem ochra nie krwawi. Zgarnia kurz. Ślepym okiem bezmyślnie chłonie resztki promieni. W środku pusty i grzmiący - mamroczą ściany głośniej od ptaków czasem niebieskich o tych, co nie wrócą. Kamień dziczeje po linii najmniejszego oporu. Później miasto wrasta w ziemię, nad którą przelatuje życie, jakby nie było u siebie. Topnieje w kałużach. Musisz w nią wdepnąć, by poczuć jego wilgoć. Skutecznie. Najmniejszą cząstką odczuć. Stać się nim.

    • Kategoria: Esej
    • Odsłony: 1126

    W dniu, w którym zeszła na ziemię, chodniki biegły witać poranek obsypany liśćmi łaszącymi się do nóg jak koty. Bała się zapłacić za szept purpurą. Ludzie, bo tak kazali siebie nazywać, rozsmakowani sobą, zbierali ślady bezkształtne – rześkie krople,nie do łapania, do rozgryzania poniewczasie. Pchali się na firmament. Chcieli błyszczeć, najlepiej cudzym blaskiem. Wypełniali zbiór pusty aż w kieszeniach chrzęściło. Kusili mnogością skojarzeń w efekcie banałem. Dla niej zwyczajnej zabrakło miejsca. Wyklęta, zmierzała do pewnej wartości w rozbieżnym ciągu, spięta przypadkiem. Na granicy szeptu poczuła subtelny chłód – wieczór rzeźbił meandry. To właśnie tu dzień się rozpoczynał ciszą bezwonnych maków. Chciała odpocząć od kąkoli siejących ferment, miasta. Bez pytań chwytających za język i zmieszanych słów.

    • Kategoria: Esej
    • Odsłony: 849

    Nieco dzienne myśli płacą codziennie przebraną miarką, czasem w kałużach wodzą pokuszeniem. Obgryzany lęk narasta dzikim mięsem. Jeszcze nie czas na amputację pazura – myślał. Wyrwać się z anonimowego tłumu, leżeć do góry słowem z brzuchem pełnym słodkości, czy nadal uwodząc, wydawać owoce, głaskać tożsamość bez rozmieniania się na drobne. Tego, co krzywe, nie da się wyprostować, paradoksalnie miękko zapada w oko. To, co jest, już było, a to, co ma być kiedyś, już jest.

    • Kategoria: Esej
    • Odsłony: 865

    Barbarzyńca i Har – Magedon

    ta sama ufność dawniej i teraz
    dobrze ci z tym kim jesteś
    szepczesz nietrwałe zaklęcia

    niegdyś drzemały
    w spojrzeniu minione świty
    quis evadet

    • Kategoria: Esej
    • Odsłony: 761

    Słyszysz W. Gombrowicza? - Nie ma ucieczki przed gębą jak tylko w inną gębę, w objęcia innego człowieka. Czujesz ów dotyk? A może uśpiony zmysł czeka na impuls, na znak. On dotyka najmocniej, pomimo że spowite usnęło znaczenie – już Mickiewicz wiedział. Blisko, coraz dalej zimnolistnego świtu, podejrzani o pusty dźwięk hodują liście laurowe. Słowa zmielone przez czas, podobne jak dwie krople trafią szybciej. Zatrzymane na ustach być może wzruszą. Pomiędzy tik usłyszą tak pod niebem rozdartym do czerwoności. A może poczekają na listopadowy deszcz. On sklei sylaby wszelkiej maści. Przecież tokują najgłośniej tylko te stroszące piórka, głuche na inne dźwięki. Pasą nadgryzione przez codzienność ego  na rozmazanych twarzach. Drogą krótszą niż zwykle pogrążają w nicnierobieniu. Kształtują świadomość.

    • Kategoria: Esej
    • Odsłony: 1003

    Często do moich rąk docierają prace początkujących autorów, którzy zadają klasyczne pytanie, czy ich tekst nadaje się do publikacji. Ponieważ niedoskonałości wciąż się powtarzają, a powracanie do tych samych odpowiedzi, zwłaszcza indywidualnie, jest czasowo nieefektywne, zdecydowałem się na rekapitulację. Zwracam się właśnie do Was, literackich adeptów z nadzieją, że krytyczne uwagi pomogą Wam zorientować się w niedostatkach. Na ich podstawie powinniście sami odkryć, dlaczego redakcja czasopisma literackiego odrzuciła Wasz materiał, niezależnie od swojego gustu. Moim celem nie jest Was zniesmaczyć, ale ukierunkować, ponieważ także najsłabsi początkujący zasługują na podziw, już choćby z powodu czasu ofiarowanego twórczości literackiej. Żaden krytyk nie pozwoli sobie osądzać autora, ale jedynie jego teksty. W końcu nie jest psychologiem, a literatura niepozostająca w szufladzie jest na tyle surowa, że przynajmniej na początku nie zależy jej na nazwiskach, czy pseudonimach. Autor przeminie, zostaną teksty, jego dokonania.

Strona 2 z 2